Kobiety i psychodeliki

Pamiętaj, że substancje psychodeliczne są w Polsce zakazane prawnie i mogą być niebezpieczne dla Twojego zdrowia. Nie zachęcamy do nielegalnego stosowania substancji psychodelicznych. Skupiamy się na edukowaniu, pomocy, redukcji szkód.

Po pierwsze, zdrowie

Bardzo duża część współczesnej medycyny opiera się na badaniach przeprowadzanych wyłącznie na heteroseksualnych mężczyznach. Jak do tego doszło? Czy był to wynik uchybienia, pomyłki? Nic bardziej mylnego. Zespoły dobierające grupy kliniczne nie były zobowiązane do uwzględniania kobiet aż do lat 90. XX wieku. Do tego czasu, kobiety w wieku rozrodczym nie mogły brać udziału w badaniach nad lekami ze względu na obawy natury medycznej i odpowiedzialność związaną z narażeniem kobiet w ciąży na działanie leków i ryzyko uszkodzenia płodu – tak, jak miało to miejsce w latach 50. i 60. XX wieku w przypadku talidomidu, powodującego wady wrodzone kończyn u tysięcy dzieci na całym świecie. Do tego czasu więc zdrowie kobiet, odmienność ich ciała, umysłu, fizjologii, nie były brane pod uwagę w szerszym kontekście leczenia. Nieustannie były więc “dopisywane do”, “podciągane pod” objawy i fizjologię męską.
W rezultacie ból i objawy kobiece były, i nadal są, systematycznie ignorowane przez lekarzy medycyny zachodniej. W przypadku ponad 700 chorób kobiety otrzymują diagnozy znacznie później niż mężczyźni(1). Są bardziej narażone na niepożądane skutki uboczne leków.  Badanie sprzed kilku lat wykazało, że ok. 86 leków zatwierdzonych przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) może powodować znacznie poważniejsze skutki uboczne u kobiet, niż u mężczyzn (2). Kobiety są bardziej narażone na wystąpienie objawów PTSD niż mężczyźni (3). Kobiety częściej doświadczają depresji, przy czym jedna na siedem kobiet cierpi na depresję poporodową (4). Płeć jest również czynnikiem w zaburzeniach odżywiania, takich jak anoreksja, która występuje trzy razy częściej u kobiet niż u mężczyzn (5).


Gdy rzucimy światło na historię leczenia kobiet, ten “uszczerbek” w systemie zdrowia, staje się tylko wierzchołkiem góry lodowej w problemie nierówności płciowej. Poszukiwanie różnorodnych form leczenia, a także duchowej i emocjonalnej prawdy przez kobiety, ma jednak swoją długą i trudną, historię. Badania prowadzone w kontekście roli kobiet w rytuałach, rozwoju ludzkiej świadomości i umysłu – często opierające się wciąż na szczątkowej wiedzy, naszpikowane znakami zapytania – coraz częściej dostarczają szokujących informacji. Na przykład, w książce „Klucz Nieśmiertelności” Brian C. Muraresku opisuje swoje dwunastoletnie poszukiwania dowodów na używanie przez starożytnych Greków i wczesnych chrześcijan substancji “poszerzających świadomość”. W pracy omawia, jak starożytni Grecy szukali zbawienia w swoich sakramentach, często używając napojów, które mogły zawierać substancje o działaniu zmieniającym świadomość – nie tylko wino, ale także bardziej złożone mieszanki. Przytacza przy tym najnowsze odkrycia historyków, archeologów, archeochemików i archeobotaników, którzy coraz częściej znajdują dowody na rytualne używanie grzybów czy mikstur winogron i ziół, które regularnie używane były w starożytności i które mogły powodować halucynacje u osób je zażywających. W książce pojawia się także dość silnie umocowana naukowo teoria, mówiąca o tym, że receptury z użyciem psychodelicznych związków, mogły powstać nawet długo przed starożytnością i mogły być przekazywane przez pokolenia. Warto jednak szukać niezbitych dowodów i kwestionować hiper-entuzjastyczne doniesienia zwolenników tej teorii.

Co ważne, książka bardzo mocno podkreśla także zaniedbaną rolę kobiet w tych praktykach. Kobiety, które według niego konsekrowały narkotyczny napój, zachowując receptury, zostały później zidentyfikowane jako czarownice podczas Inkwizycji, co doprowadziło do niemal całkowitego zaniku europejskiej świętej farmakologii. Muraresku argumentuje, że jeśli współczesna nauka powróci do rekonstruowania tych technologii, to chrześcijaństwo stoi przed kryzysem, chyba że powróci do swoich korzeni. „Klucz Nieśmiertelności” to nie tylko poszukiwanie historycznej prawdy, ale również wezwanie do ponownego zrozumienia i docenienia roli kobiet i psychodelików w historii religii i cywilizacji.

Być może renesans psychodeliczny, którego stajemy się świadkami, ma szansę odegrać niemałą rolę w zmianie infrastruktury ludzkiej duszy, jednostkowo, jak również bardziej globalnie – na płaszczyźnie społeczeństwa. I to nie tylko dzięki pochyleniu się nad historycznym znaczeniem kobiet w starożytnych obrzędach. Robiąc rachunek statystyczny, można by więc stwierdzić… Czy psychodeliki mają szansę uratować świat? – Niekoniecznie. Czy mogą zmienić życie kobiet? – Jak najbardziej.
Spójrzmy więc na temat od strony naukowych faktów i możliwych zmian w kontekście kobiecego zdrowia: Badania sugerujące wyraźne poprawy nawet po jednej sesji z MDMA, czy psylocybiną, w połączeniu z terapią, skłoniły FDA do nadania im w procesie legalizacji do użytku psychiatrycznego, tzw. statusu “przełomowych terapii “ (status priorytetowy nadawany obiecującym lekom mającym spełniać niezaspokojone potrzeby społeczne). Leki te, mogłyby znaleźć zastosowanie w leczeniu PTSD i lekoopornej depresji, a pełne dopuszczenie ich do użytku terapeutycznego (jak funkcjonują np. w Australii) – zwiększyć możliwość otrzymania skutecznego leczenia m. in. właśnie dla kobiet, które statystycznie częściej zapadają na te schorzenia. Wielodyscyplinarne Stowarzyszenie Badań nad Psychodelikami (MAPS), obecnie Lykos Therapeutics od lat prowadzi także badania nad terapią wspomaganą przez MDMA w leczeniu anoreksji, bulimii i zaburzeń związanych z napadami objadania się. Imperial College London Centre for Psychedelic Research również prowadzi badanie kliniczne nad psychoterapią wspomaganą przez psylocybinę jako leczenie anoreksji.

Opowieść o pewnej szamance

Wglądy w kobiecą psychikę nie były opisywane zbyt często, przez co powstawały nieprawdziwe, często mizoginistyczne uogólnienia dotyczące kobiet. Kobiece lęki na przestrzeni wieków dotyczyły głównie miłości, seksualności, macierzyństwa, a niepokój związany był z instytucjami małżeństwa i religii. Nie można przy tym zapominać, że wielokrotnie to kobiety odgrywały istotną rolę w eksploracji granic świadomości i duchowości. Ich archetypowa ciekawość i dążenie do głębszego zrozumienia otaczającego świata, stanowią fundament, na którym opiera się rola kobiet w historii i rozwoju stosowania naturalnych substancji, ziół, roślin… w tym także psychodelików. W tym kontekście, analiza wpływu kobiet na badania i wykorzystanie substancji zmieniających świadomość wykracza poza anegdotyczną narrację.
Źródłem “rdzennym” współczesnego renesansu psychodelicznego, czyli ruchu odrodzenia psychodelików w dyskusji naukowej była przecież kobieta. Jej życie było żywym świadectwem i iskrą, która rozbudziła ciekawość współczesnych badaczy świadomości. Mowa oczywiście o pochodzącej z Meksyku szamance i kuracjuszce – Marii Sabinie. Sabina urodziła się 1894 roku w meksykańskim stanie Oaxaca, zmarła w 1985 roku. Zasłynęła przede wszystkim dzięki swojej ogromnej wiedzy i praktyce związanymi z użyciem halucynogennych grzybów, znanych przez lokalną społeczność jako „święte dzieci” (hiszp. „niños santos”).

”Byłam mądrością już w łonie mojej matki. Jestem kobietą wiatrów, wody, ścieżek. Znają mnie w niebie, bo jestem lekarką.” – Maria Sabina

Pomimo sławy związanej z grzybami, Sabina była także znana z innych praktyk szamańskich, w tym ceremonii z wykorzystaniem ziół leczniczych i rytuałów oczyszczania. Prowadziła swoje rytuały w języku Mazatec, będącym jej rodzimym językiem. Teksty jej „Veles” (pieśni) były wypowiadane w tym języku i podobno niosły ze sobą ogromne duchowe znaczenie. Zachodni uczestnicy jej ceremonii wielokrotnie wspominali, że pomimo semantycznego braku zrozumienia jej języka, Maria Sabina miała niezwykły dar docierania do ludzi i przekazywania im nauk. Mówiło się, że jej język był uniwersalny, trafiając raczej “do serca”, niż racjonalizującego rozumu. Nauki Marii Sabiny się “czuło”.

Jej praktyki i wiedza stały się szeroko znane na świecie dzięki pracy amerykańskiego bankiera i mykologa, R. Gordona Wassona, który w latach 50. XX wieku odwiedził ją w celu uczestnictwa w tradycyjnych ceremoniach z użyciem grzybów. Wasson opisał swoje doświadczenia w artykule opublikowanym w magazynie „Life” w 1957 roku, co znacząco przyczyniło się do zainteresowania zachodnich naukowców psychodelikami.

Praca Sabiny i jej interakcje z Wassonem miały istotny wpływ na rozwój badań nad psychodelikami, w szczególności nad badaniem psylocybiny – głównego składnika psychoaktywnego halucynogennych grzybów. Jej wiedza i doświadczenie pomogły naukowcom zrozumieć tradycyjne zastosowania i potencjalne efekty terapeutyczne tych substancji. Po publikacji artykułu Wassona, Maria Sabina stała się znana wśród szerszego grona osób, w tym wśród artystów i muzyków. Odwiedzili ją chociażby Bob Dylan, John Lennon i Mick Jagger, poszukując duchowych doświadczeń.
Maria Sabina swój pierwszy kontakt z halucynogennymi grzybami miała już jako dziecko. Według legendy, znalazła je w lesie, co doprowadziło do jej pierwszego mistycznego doświadczenia. Całe życie spędziła w swojej wiosce, żyjąc bardzo prosto i szczęśliwie, przekazując nauki świętych roślin.


Nauka jest kobietą

Kobiety, które używały i badały substancje psychoaktywne, stawały się niezaprzeczalnymi symbolami i przewodniczkami. Niewątpliwą przewodniczką po tematyce psychodelików i świadomości, tym razem pochodzącą i nieodłącznie związaną ze światem akademickim Wielkiej Brytanii, stała się Amanda Feilding – ekscentryczna, jak nazywają ją media, hrabina Wemyss, założycielka Beckley Foundation, czyli jednej z najważniejszych organizacji charytatywnych wspierających interdyscyplinarne badania nad świadomością i jej modyfikowaniem.
Nie bez powodu Feilding w środowisku naukowym nazywa się “Królową Świadomości”. Kto bardziej zasługuje na ten tytuł, niż kobieta, która dokonała na sobie trepanacji, aby lepiej odkryć ludzką świadomość?
Istnieje wiele sposobów na osiągnięcie wyższego stanu świadomości. Większość z nich obejmuje przyjmowanie substancji psychoaktywnej, oddychanie w odpowiedniej manierze, przebywanie w zbiorniku wypełnionym wodą, czy deprywację sensoryczną, jaką może stać się brak snu. Ale, o ile mi wiadomo, tylko jedna metoda wymaga bezpośredniego dostępu do mózgu. Trepanacja, procedura polegająca na wywierceniu małego otworu w czaszce, który następnie goi się naturalnie, rzekomo może przynieść długotrwały pozytywny efekt dla nastroju i ogólnego stanu dobrobytu u osoby poddanej trepanacji.
Praca Amandy Feilding obejmowała na przestrzeni lat całe spektrum zmieniających umysł substancji, od marihuany i LSD aż po praktyki, np. buddyjską medytację. Jednak od najdłuższego czasu bada właśnie fizjologiczne efekty trepanacji. We wczesnych latach 70. Amanda przeprowadziła trepanację sama na sobie – aż dwukrotnie.
Trepanacja to najstarsza operacja chirurgiczna na świecie, której historia sięga przynajmniej 10 000 lat p.n.e., przeprowadzana przez cywilizacje na niemal każdym kontynencie. Od Ameryki Południowej po neolityczną Europę, praktyka ta ma bogatą i różnorodną historię. Legenda głosi, że Sziwa, hinduski bóg, opiekun poszerzonych stanów świadomości, został poddany trepanacji. 

Czy trepanacja miała jakikolwiek uzasadniony cel medyczny? Absolutnie tak. W różnych miejscach opisywano ją jako „wpuszczanie światła” lub „wypuszczanie diabłów”. Jednak z naukowego punktu widzenia z powodzeniem stosowano ją w leczeniu przewlekłych bólów głowy, epilepsji i migren, i była zaskakująco powszechna aż do I wojny światowej, kiedy to wciąż lekarze bardzo często wykonywali lobotomię. Aż nagle została uznana za praktykę prymitywną. Jak mówi Feilding: “Encyklopedia mojego ojca z 1912 roku mówi, że trepanacja była coraz częściej stosowana w leczeniu zaburzeń psychicznych. W rzeczywistości jest nadal regularnie stosowana dzisiaj, aby wejść do mózgu w celu operacji, ale otwór często jest wypełniany.”

Amanda Feilding przyczyniła się do wielkiego postępu w nauce związanej z psychodelikami, zapewniając wsparcie projektom naukowym, które pod pieczą Beckley Foundation są w stanie zmieniać psychiatrię, medycynę. Zaangażowana w politykę legalizacyjną, a także nieustannie wspomagająca badania nad nowymi drogami leczenia takich chorób psychicznych jak depresja, lęk i uzależnienia, jak również poszukiwania metod wzmacniania dobrostanu i kreatywności. O prohibicji i War on Drugs mówi – „Kiedy się zaangażowałam, globalna polityka narkotykowa była w ciemnym momencie (…) Naprawdę interesowała mnie tylko marihuana i psychodeliki, i byłam przerażona, że zostały sklasyfikowane w tej samej kategorii co wszystkie inne narkotyki, heroina, kokaina i reszta.” Amanda Feilding wielokrotnie zabierała głos w ważnych dyskusjach na temat świadomości i ludzkiego umysłu. Jej wykłady są porywające, w przeszywający sposób dogłębne i z naukową precyzją integrujące to, co mistyczne, z “książkową” wiedzą medycyny zachodniej.
Co niezwykle dziwne, wiadomo, iż Michael Pollan, pisarz “New York Timesa” odwiedził ją podczas kształtowania wczesnej debaty dotyczącej legalizacji psychodelików. Feilding w wywiadzie dla The Guardian powiedziała jednak: „Wypisał mnie z tego (…) Nauczyłam się, że dość łatwo jest wypisać kobietę.” Czy kobieta, jako przewodniczka w świecie nauki to zbyt wiele? Czy nawet Amanda Feilding musi udowadniać raz po razie, że cały jej dorobek życia, pracy naukowej nie jest źródłem przypadku i szaleństwa “ekscentrycznej hrabiny”?


W oczekiwaniu na dobre dni

Ayelet Waldman – z zawodu prawniczka, z zamiłowania pisarka. Publikuje m.in. w „Elle”, „Vogue”, czy „New York Timesie”. Kobieta, która na nowo otworzyła dyskusję o “powinnościach” kobiety współczesnej, macierzyństwie, partnerstwie, o często niewypowiedzianie wymagającym i oceniającym kobiety społeczeństwie. Waldman została wychowana w żydowskiej rodzinie, uczęszczała do szkoły hebrajskiej a w dziesiątej klasie spędziła rok w kibucu w Izraelu. W swoich tekstach wspomina, że jej rodzice byli ateistami, ale bardzo żydowskimi, i że „całe jej życie było zanurzone w judaizmie, ale w bardzo specyficznym rodzaju judaizmu syjonistyczno-pracowniczego.” Uczęszczała do Wesleyan University, gdzie studiowała psychologię i nauki polityczne. Po ukończeniu studiów powróciła do Izraela, aby ponownie mieszkać na kibucu, ale uznała to miejsce za zbyt seksistowskie. Następnie wstąpiła do Harvard Law School i ukończyła ją z tytułem doktora prawa.
Co łączy ją z psychodelikami? Przede wszystkim publikacja, w której wiele kobiet na całym świecie odnalazło opis siebie i swojego życia. Mowa o „A Really Good Day – How Microdosing Made a Mega Difference in My Mood, My Marriage, and My Life”. Książka została opublikowana w styczniu 2017 roku. Dokumentuje doświadczenia Waldman związane z przyjmowaniem mikrodawek LSD, które, jak twierdzi, pomogły jej radzić sobie z paraliżującymi zaburzeniami nastroju i lęku. Dowiedziała się o tej praktyce z książki z 2011 roku autorstwa badacza substancji psychodelicznych, Jamesa Fadimana. Książka „A Really Good Day” została nazwana przez Norę Krug z Washington Post „zaangażowanym i głęboko zbadanym wprowadzeniem do tematu tabu i mocnym argumentem za dalszymi badaniami nad nim„. Jennifer Senior z New York Times stwierdziła, że Waldman „używa swojej zdolności do prowokacji, aby skłonić do niekomfortowej, ale koniecznej rozmowy.” Wspomina także: “Można kwestionować jej styl, metody, pragnienie przyciągnięcia uwagi, ale normalizując rozmowę o badaniu LSD, możliwe, że pomożemy kiedyś innym poczuć się normalnie.
Ayelet Waldman nieco wcześniej była także autorką niezwykle popularnego bloga „Bad Mother”. Tematy w nim poruszane obejmowały seksualność, prawa osób homoseksualnych, macierzyństwo i zaburzenia dwubiegunowe. Powiedziała: „Blog taki to narcyzm w jego najbardziej obscenicznym kwiecie. Ale jest to konieczne. Jako matka twoje dni są pochłaniane przez potrzeby innych osób.”
Waldman stała się dla wielu kobiet odbiciem ich samych, ich naszpikowanego wymaganiami życia. Kobiet, które czuły, że zatraciły swoją ciekawość i żądzę życia, aby ochraniać i troszczyć się o innych. To niezwykle ważna dyskusja na temat eksploracji kobiecości w obliczu zmian społecznych, dotyczących ich zmieniającej się roli w świecie. W tym wypadku, eksploracji wspomaganej mikrodawkami LSD. 


Kobiety “nieposłuszne”

“Uczony od dzieciństwa, iż berłem kobiety jest jej uroda, umysł kształtuje się odpowiednio do ciała, błądząc po owej złotej klatce, skupia się jedynie na tym, jak ozdobić swe więzienie.”  – Mary Wollstonecraft.

Cóż, ten kobiecy “narcyzm”. Historia diagnozy narcyzmu jest naprawdę interesująca, a obydwie płcie różnią się pod tym względem w różnych momentach historii. Na przykład Freud uważał, że kobieta narcystyczna to kobieta próżna, mającą obsesję na punkcie piękna i siebie. Jednak według niego duma z dziecka – narcyzm wtórny – to „właściwy” rodzaj kobiecej próżności. Oznacza to, że „ja” kobiety powinno skupiać się na kimś innym – na dziecku. Do czasów dzisiejszych w USA istnieje cała branża wydawnicza poświęcona temu, jak postępować z narcystyczną matką. Tak, nadal tam jest i ma się dobrze. Kiedy mówimy o męskim odbiciu kobiety “nieposłusznej”, czyli o narcystycznych mężczyznach (chociaż nieczęsto określanych w ten sposób) często postrzegamy ich jako “samotne wilki”. James Bond to nikt inny jak samotny wilk, otoczony gadżetami, żyjący niezależnie praktycznie od nikogo. Kto by tak nie chciał! O archetypie mężczyzny prezentowanym w “Człowieku z blizną” nie wspominając.
Jednak kobiety zajmujące się samotnym odkrywaniem życia i spełnianiem swoich pasji, robieniem kariery, wielokrotnie czują, jakby miały wszczepiony gdzieś wewnątrz ładunek z opóźnionym zapłonem, zaaplikowany im przez matki, nauczycielki, szefów – ludzi spotykanych na każdym etapie życia. To zegar, który nieustannie przypomina im o upływającym czasie. “Czy zdążysz zrobić karierę i stać się niezależna PRZED dzieckiem? Czy, aby na pewno chcesz mierzyć się z poczuciem straconego czasu i samotnością, będąc PO 40stce, bez dzieci?” – podszeptuje pytania. To wielokrotnie także miernik ich wewnętrznego narcyzmu, na który mogą sobie w danej chwili pozwolić.
Nauczone wyrażać wdzięczność, łagodność, dobroć, w rzeczywistości odtwarzają model opiekuńczej matki, dobrej partnerki. Zapominając często (i nie ma w tym ich winy), że kobieta może być, tak samo jak mężczyzna, pełna wszystkich tych i kompletnie odmiennych cech, a jej osobowość, charyzma to przecież nie cechy płciowe. To, czego pragnie i do czego aspiruje, może mieć różne wydźwięki. Liczy się, że wie, czego chce, sama dla siebie, dla świata wokół niej i jak w tym wszystkim Ona sama chce poprowadzić swoje życie.

Przyjrzyjmy się więc nieco pracy kobiety, która zajmuje się tematem na co dzień. Lisa Downing – autorka książek, nauczycielka akademicka, krytyczka i wykładowczyni na Uniwersytecie Birmingham w Wielkiej Brytanii, z doskonałą biegłością przybliża w swojej pracy naukowej historię kobiet, feminizmu i nierówności płciowej. Podczas wykładów niejednokrotnie przytacza koncept “samolubstwa kobiet” (publikacja „Selfish Women”, 2019) – odsuwając przy tym ów termin od jego negatywnych konotacji, skupiając się na jego potencjale do zaoferowania nowej, indywidualistycznej etyki feministycznej. W koncepcie tym chodzi o to, by kobiety mniej bezkrytycznie akceptowały rzeczywistość, jaką im się przedstawia i zaczęły bardziej krytycznie analizować, dlaczego społeczeństwo funkcjonuje nieustannie na tej samej bazie przekonań i drogowskazów skierowanych w stronę kobiet. Argumentuje, że kobiety przez całą historię były zniechęcane do stawiania swoich interesów na pierwszym miejscu. Downing stworzyła termin w dyskusji naukowej, aby wskazać na “samolubstwo”, które może być etyczne i świadomie przyjęte. Odróżnia je przy tym od form skupienia na sobie, które mogą być nieświadomymi formami posłuszeństwa i konformizmu (np. branża beauty, konsumpcjonizm stworzony dla kobiet) – nie będących przy tym formami oporu i kreatywności. Mówi, że komercjalizacja feminizmu szkodzi podnoszeniu świadomości kobiet. Lisa Downing twierdzi, że tylko grupowa walka i podnoszenie świadomości w tejże grupie – dzielenie się historiami kobiecych duchowych “wglądów”,  prowadzić ma do tego, by na bazie doświadczeń grupy wyłoniła się indywidualność każdej kobiety. 


Podnoszenie świadomości to w tym znaczeniu nic innego, jak eksplorowanie jej potencjału, decydowanie co jest “moje”, co mnie mentalnie najbardziej pociąga, co mnie interesuje. Każdą z kobiet z osobna. Odkrycie przez kobiety myślenia “nieuciśnionego”.
Tak rozkwita w dyskusji naukowej nowy termin – Psychodeliczny Feminizm “Acid Feminism” – w którym kobiety dzięki połączeniu, które oferuje kobieca grupa i poszerzone stany świadomości – eksplorują unikalność każdej z nich. Termin Psychodeliczny Feminizm pojawił się, aby opisywać rolę, jaką rozszerzanie świadomości i eksperymentowanie, mogą odegrać w ożywieniu zbiorowej wyobraźni feminizmu oraz w przełamywaniu historycznego uciszania głosów kobiet w kulturze i badaniach naukowych
Gretchen Lemke-Santangelo, jedna z nielicznych autorek, której prace rozwijają ten temat w kontekście kontrkultury lat 60. i wczesnych lat 70., sugeruje, że doświadczenia kobiet z psychodelikami były ignorowane przez ich męskich rówieśników zarówno w kontrkulturze, jak i w prasie popularnej, oprócz sytuacji, gdy kobiety były przedstawiane jako psychodeliczne uczennice i zwolenniczki takich postaci jak Timothy Leary czy Ken Kesey (inna kluczowa postać w kulturze LSD), lub gdy służyły jako „przestrogi” przed potencjalnym doprowadzeniem do szaleństwa przez LSD, jeśli ich „niecne” nałogi miałyby stać się zagrożeniem dla społeczeństwa.
Te teksty pokazują nam, jak mężczyźni marginalizowali kobiece doświadczenia, nazywając je „irracjonalnymi” i „nietypowymi”, interpretując je w ramach racjonalnego naukowego światopoglądu, dając kobiecej podmiotowości głos tylko poprzez męsko-autoryzowany realistycznie osadzony tekst. W rezultacie nie istnieje szeroka baza materiałów, która pozwalałaby nam dowiedzieć się więcej o tym, czego kobiety w ruchach kontrkulturowych chciały osiągnąć dzięki eksperymentowaniu z narkotykami, ani co zyskały dzięki swoim doświadczeniom. Jednak z pewnością są dowody na to, że kobiety ich używały. Archiwalne prace Lemke-Santangelo nad kobietami kontrkultury oparte na badaniach, wywiadach i wspomnieniach, pokazują, że tematyka przewijająca się w narracjach kobiet, związana z używaniem LSD, często zawierała w sobie motyw ucieczki od życia pełnego wypełniania domowych obowiązków i troski o innych oraz uświadomienia sobie, że model nuklearnej rodziny (podstawowa komórka społeczna, dwupokoleniowa rodzina) nie jest społecznym wzorcem, który chciałyby przyjmować. W nielicznych tekstach z lat 60. i 70. określały te doświadczenia jako “formę przygody, przynależności, komfortu, podjęcia ryzyka”.
Być może, współcześnie oferowane metody terapeutyczne, grupy otwarcie mówiące i integrujące doświadczenia psychodeliczne u kobiet, staną się źródłem ogromnej zmiany?

Czy psychodeliki działają na kobiety inaczej?

Coraz więcej tekstów naukowych mówi o tym, że owszem, kobiety nieco inaczej z fizjologicznego punktu widzenia reagują na niektóre psychodeliki. Na przykład w artykule, który pojawił się w Pharmacy Times omówiono potencjalny wpływ estrogenu na działanie psylocybiny u kobiet (6). Jennifer Chesak, autorka „Podręcznika Psylocybiny dla Kobiet”, podkreśla, jak estrogen może wpływać na wiązanie receptorów serotoniny, zmieniając tym samym efekt działania psylocybiny. Być może, w zależności od fazy cyklu efekt ten może przynosić kobietom nowe benefity. Chesak bada, jak ta interakcja może wpływać na cykle menstruacyjne i zdrowie psychiczne kobiet, dając wgląd w potencjalne terapeutyczne zastosowanie psylocybiny w przypadkach takich jak zespół napięcia przedmiesiączkowego i zaburzenia lękowe.
Pojawiają się także teksty na temat potencjalnego wpływu psylocybiny w łagodzeniu objawów menopauzy dotykającej kobiety nawet po 45. roku życia. Autorzy artykułu, który pojawił się na stronie Utah Patients, omawiają potencjalne korzyści płynące z zastosowania psylocybiny, naturalnie występującego związku psychodelicznego, w leczeniu objawów menopauzy (7). Menopauza, oznaczająca koniec lat rozrodczych kobiety, przynosi różnorodne objawy fizyczne i emocjonalne związane ze zmianami poziomu hormonów. Psylocybina, znana z wiązania się z receptorami serotoninowymi w mózgu i wpływania na regulację nastroju, jest badana pod kątem możliwych efektów łagodzenia wahań nastroju, zmniejszania lęku i depresji podczas tego, niejednokrotnie bardzo ciężkiego dla kobiet, okresu.

Podsumowanie

W ostatnich latach obserwujemy coraz większe zainteresowanie dzieleniem się i integracją doświadczeń psychodelicznych w grupach jednopłciowych. Takie spotkania stają się przestrzenią do odkrywania i kształtowania indywidualnej tożsamości, jednocześnie budując solidarność opartą na wspólnych doświadczeniach.

Dla wielu osób jest to także bezpieczniejsza przestrzeń do dzielenia się traumatycznymi doświadczeniami, zadawania pytań i wzmacniania utraconego poczucia przynależności. Przyjrzymy się więc jednemu z kontekstów, gdzie grupy jednopłciowe mogą okazać się najlepszym pierwszym krokiem w drodze do zdrowia.
Raport National Center for PTSD ujawnia szokujące szacunki, które mogą rzucać szersze światło na źródło tak dużego zainteresowania grupami takimi jak np. Inner Journeys (grupa przygotowująca do doświadczeń i organizująca integrację psychodeliczną dla kobiet) (8). Spójrzmy na raporty dotyczące samych kobiet. Badania sugerują, że około 13% kobiet doświadczyło w swoim życiu poważnej napaści na tle seksualnym. Szacunki dotyczące kobiet doświadczających wykorzystania seksualnego w dzieciństwie są przy tym wyższe – aż 27% kobiet zgłasza takie doświadczenia. Trauma takiego doświadczenia może przerodzić się w szereg zaburzeń psychicznych, od depresji, problemy społeczne, seksualne, po zaburzenia odżywiania. Najczęściej w tym kontekście wspomina się także zespół stresu pourazowego (PTSD) obejmujący wzorzec objawów, które niektóre osoby rozwijają po doświadczeniu traumatycznego wydarzenia, takiego jak napaść na tle seksualnym. Objawy PTSD obejmują powtarzające się myśli o napaści, wspomnienia i koszmary związane z tą sytuacją, unikanie myśli, uczuć i sytuacji związanych z napaścią, negatywne zmiany w myśleniu i uczuciach oraz ogólnie zwiększoną pobudliwość. Narodowe Badanie Kobiet wykazało, że prawie jedna na trzy ofiary gwałtu rozwija PTSD w pewnym momencie swojego życia. (9)
To ogromny problem i powinien być zaadresowany podczas terapii, szczególnie z użyciem psychodelików, w której absolutnym priorytetem jest poczucie bezpieczeństwa. Dla niektórych z tych kobiet, poczucie bezpieczeństwa będzie związane właśnie z brakiem energii męskiej, a poczucie ulgi przyniesie słuchanie kobiecych, podobnych im, głosów.

Bardzo ważnym moderatorem dyskusji dotyczącej psychodelików jest Instytut Chacruna. Jako organizator konferencji Queering Psychedelics instytut wprowadza do szerszej dyskusji o psychodelikach głosy kobiece, poruszając tematy różnorodności płciowej, mniejszości seksualnych i słuchając głosów queerowych wizjonerów w społeczności psychodelicznej. (10) Bada przy tym historię psychodelików z perspektywy osób queerowych i niebinarnych. Jak mówią reprezentanci Chacruny w swoim oświadczeniu: “W momencie, gdy tak zwany renesans psychodeliczny osiąga kluczowy moment zainteresowania opinii publicznej i organów regulacyjnych, niezwykle ważne jest, aby tradycyjnie niedoreprezentowane społeczności miały swoje miejsce przy stole i aby ich głosy były słyszane.” Dzięki takiemu podejściu liczą także na lepsze adresowanie terapeutycznego potencjału, jakie oferują psychodeliki i medycyna roślin.
Podsumowując, widzimy, że historia kobiet i substancji poszerzających świadomość łączy się nierozerwalnym węzłem na wielu różnorodnych płaszczyznach. W ostatnich latach znacząco rośnie świadomość dotycząca specyfiki zdrowia kobiet i konieczności różnicowania diagnoz oraz terapii z uwzględnieniem płci. Coraz bardziej dostrzegana jest rola kobiet w badaniach naukowych, co doskonale obrazuje działalność Amandy Feilding. Niezwykle ważnym elementem naukowego dyskursu staje się także pełna coraz to nowych odkryć i niosąca ogromną wiedzę, historia praktyk szamańskich wykonywanych przez kobiety takie jak Maria Sabina, które od wieków wykorzystywały wiedzę o roślinach i ich potencjale leczniczym. To wszystko może otworzyć nowe możliwości w badaniach nad leczeniem zaburzeń psychicznych i emocjonalnych. Być może, odkrywanie świadomości z uwzględnieniem różnic płciowych pozwoli w lepszym rozumieniu się nawzajem i współpracy na zasadach równości.


  1. Westergaard, D., Moseley, P., Sørup, F.K.H. et al. Population-wide analysis of differences in disease progression patterns in men and women. Nat Commun 10, 666 (2019). https://doi.org/10.1038/s41467-019-08475-9
  2. Zucker I, Prendergast BJ. Sex differences in pharmacokinetics predict adverse drug reactions in women. Biol Sex Differ. 2020
  3. Tolin DF, Foa EB. Sex differences in trauma and posttraumatic stress disorder: a quantitative review of 25 years of research. Psychology Bulletin. 2006 Nov;132(6):959-92. doi: 10.1037/0033-2909.132.6.959. 
  4. Mughal S, Azhar Y, Siddiqui W. Postpartum Depression. [Updated 2022 Oct 7]. In: StatPearls [Internet]. Treasure Island (FL): StatPearls Publishing; 2024 Jan.
  5. Striegel-Moore RH, Rosselli F, Perrin N, DeBar L, Wilson GT, May A, Kraemer HC. Gender difference in the prevalence of eating disorder symptoms. Int J Eat Disord. 2009 Jul;42(5):471-4. doi: 10.1002/eat.20625.
  6. https://www.pharmacytimes.com/view/estrogen-impacts-the-effects-of-psilocybin-for-women
  7. https://utahpatients.org/psilocybin-and-menopause-exploring-new-frontiers-in-womens-health/
  8. https://www.innerjourneysguide.com/
  9. https://www.ptsd.va.gov/understand/types/sexual_trauma_female.asp
  10. https://chacruna.net/queering-psychedelics-ii/


Skoro mowa o kobietach… 

Zapraszamy także do zapoznania się z ofertą szkolenia z metody IFS w kontekście przygotowania do integracji po doświadczeniach psychodelicznych, które poprowadzą dwie wspaniałe kobiety, Edyta i Berenika, 15 lutego w ramach naszego Instytutu Terapii Psychodelicznej HoloMind.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne artykuły, które mogą Cię zainteresować